Author Ronin 2018 – jeździłbym!

Sprowadzamy czasem rowery Author’a na zamówienie dla naszych klientów. Tym razem padło na model Ronin. Bardzo mnie to ucieszyło, w końcu mogłem go zobaczyć na żywo!

Ze zdjęć, które wcześniej widziałem wnioskowałem, że to rower w moim typie i nie myliłem się. Stalowa, potrójnie cieniowana rama z wieloma gwintowanymi otworami do montażu wszelkiego rodzaju utylitariów, tak właśnie powinno być.

Rower na zdjęciu to rozmiar 56 cm, przy moim wzroście 183 cm jeździłbym na właśnie takim. Wygodna pozycja, bez nadmiernego wyciągnięcia do przodu, taką właśnie oczekuję w gravel’u.

Osprzęt Shimano Tiagra 2×10, daje radę, mechaniczne hamulce tarczowe, komponenty Author’a, nie ma do czego się przyczepić przy tej cenie. W miarę zużycia komponentów można wprowadzać zmiany, ale na początku nie miałbym potrzeby niczego zmieniać.

Jedyna uwaga to kwestia prześwitów. Przy oponach Ritchey 700x40c, które dostajemy z rowerem możemy zapomnieć o pełnych błotnikach.

Zarówno z tyłu jak i z przodu nic nie wciśniemy.

Nie ma co dramatyzować, na zimę trzeba będzie przesiąść się na chudsze opony i tyle.

Co najważniejsze, dużo rozmiarów do wyboru: 48, 50, 52, 54, 56 i 58 cm. Szczegółowy opis komponentów i geometrii roweru do sprawdzenia na stronie Author’a.

Opublikowano Uncategorized | 2 Komentarze

Marin Muirwoods 29er!

Nasi klienci w końcu zaczęli zauważać mój ulubiony „miejski” rower Marin. Sprzedało się kilka sztuk, a jednego z nich od razu wyposażyliśmy w grube opony. W końcu była okazja sprawdzić czy ten na pierwszy rzut oka bardzo uniwersalny rower jest rzeczywiście tak uniwersalny. Pojawił się też test na bikeworld.pl, przeczytaj to zobaczysz, że nie kłamię i jest to sprzęt warty swojej całkiem znośnej ceny (2499zł).

Opony montowane fabrycznie o grubości 1,6″ zastąpiliśmy grubszymi Continental 29×2,2″ z przodu i 29×2,0″ z tyłu. Dlaczego tak? Na początku próbowaliśmy zamontować 2,2″ z tyłu, ponieważ producent obiecywał, że zmieścić ma się 2,125″, więc ten ułamek cala wydawał się w zasięgu… ale jednak nie.

Na zdjęciu już z oponą 2.0″. Grubszą 2.2″ możnaby zmieścić pozbywając się przedniej przerzutki i przechodząc na napęd 1×9. Pojedyncza zębatka typu narrow-wide załatwiłaby sprawę. W przednim widelcu jest odpowiednio dużo miejsca.

Marin Muirwoods kusi ceną. Za 2499 zł dostajemy bardzo dużo możliwości. Rower ten można przebudować na wiele sposobów, od zgrabnego 29 calowca, przez miejskiego pomykacza, po wyprawową maszynę. Uwielbiam stalowe ramy na chudych rurkach, więc nie trzeba mnie przekonywać. U większości klientów wciąż wyczuwam jednak lekki opór, że to nie aluminium i zajmuje to dużo tłumaczenia dlaczego dobry rower nie musi mieć alu ramy.

Reasumując: kupiłbym i od razu zamiast napędu 3×9 zrobiłbym 1×9 z oponami 29×2.2″. A co potem? To jest właśnie fajne w tym sprzęcie, opcji jest dużo.

Opublikowano Uncategorized | 2 Komentarze

Konwersja roweru na elektryczny przy pomocy zestawu Rapid S-1000

Zgodnie z obietnicą podzielę się naszymi refleksjami na temat przerabiania roweru na elektryczny przy pomocy gotowego zestawu. Postępując zgodnie z zasadą „kupuj lokalnie” nawiązaliśmy współpracę z producentem zestawów Rapid z Poznania. Ich zestawy do konwersji znajdziecie opisane dokładniej w naszym sklepie internetowym.

20171207_1241281161427032.jpg

My na warsztat wzięliśmy zestaw Rapid S-1000, czyli taki o mocy 1000 Watt, który jest w ich ofercie najsłabszym! Nic bardziej mylnego, 1000W to sporo jeśli chodzi o rower, wspomaganie elektryczne w fabrycznych rowerach ma najczęściej moc 250W.

Polecam przeczytać ten artykuł, który dość dobrze wyjaśnia co jest czym w świecie rowerów elektrycznych i jak to ma się do obowiązujących przepisów prawa:

CZY WIESZ KTÓRE ROWERY ELEKTRYCZNE TRZEBA REJESTROWAĆ?

20171207_1255401444458601.jpg

Zabieramy się do roboty! W pierwszej kolejności zdejmujemy tylne koło z naszego roweru i przekładamy z niego oponę, dętkę, kasetę i tarczę hamulca na gotowe koło z silnikiem. Polecam to rozwiązanie z gotowym kołem, może nie jest najbardziej estetyczne i obręcz będzie inna niż w Twoim przednim kole, ale zaoszczędza to dużo zabawy z doborem szprych i zaplotem koła. No i zawsze łatwo będzie rower z powrotem przerobić na nieelektryczny.

Wsadzamy koło do roweru i… nie jest idealnie po środku.

20171207_130707423014900.jpg

Słyszałem o tym problemie, że gotowe koła Rapid czasami nie są dobrze wycentrowane względem środka piasty. Wsadzamy koło do centrownicy i po kilku chwilach jest już dobrze:

20171207_1441511169277046.jpg

Kolejny krok to zamontowanie czujnika obrotu korby. Aby to zrobić trzeba odkręcić wkład suportu. Tutaj czekała na nas kolejna niespodzianka, suport montowany fabrycznie w rowerze Kross Level B2 ma nietypowy kształt prawej miski co uniemożliwia zamontowanie czujnika. Musieliśmy, więc zamontować inny, bardziej standardowy wkład suportu (ten na dole to suport z Kross’a):

20171207_1511281008310205.jpg

Po podmienieniu suportu montaż czujnika był już bezproblemowy:

20171207_1511491625272738.jpg

Kolejne kroki operacji to zamontowanie wyświetlacza i czujnika hamowania na dźwigni hamulca. W naszym rowerze są hamulce tarczowe hydrauliczne, więc mamy tu czujnik magnetyczny:

20171208_135841349435158.jpg

W przypadku hamulców na linkę tarczowych lub v-brake zamawiasz specjalne dźwignie z wbudowanym czujnikiem.

Na koniec montujemy torbę, do której wchodzą bateria i kontroler:

20171208_135807346808658.jpg

Teraz pozostaje jeszcze uporządkowanie okablowania i poprowadzenie wszystkich przewodów w miarę schludny sposób. Trochę ich jest więc bez paczki „trytytek” się nie obejdzie. To jak dla mnie jedna z „wad” takiego elektryfikowania roweru w porównaniu z fabrycznymi rowerami. Nie jest to aż tak estetyczne, ale po pierwszym szoku, że rower wygląda jak ze snu szalonego elektryka, człowiek zaczyna się przyzwyczajać.

20171208_140034557986529.jpg

Wszystkie wtyczki są wodoszczelne, więc nie ma strachu, że coś będzie nie działać po jeździe w ulewnym deszczu, o to nie ma strachu.

Jak już wszystko poskładaliśmy, przyszedł czas na testy. Zestaw mieliśmy odblokowany, czyli można było bez problemu przekroczyć dozwolone dla rowerów ze wspomaganiem 25 km/h:

20171208_135933357213690.jpg

Nasz rower miał też manetką „gazu”. Jej przydatność zrozumiałem dopiero testując rower z bardzo błotnistym terenie, gdzie nie było innej możliwości ruszyć z miejsca niż z jej pomocą właśnie.

20171208_1358491550175558.jpg

Zamontowanie systemu nie jest bardzo skomplikowane, ale nie robiłbym tego w domu, ponieważ może pojawić się kilka niespodzianek po drodze. Tak jak u nas, kwestia wycentrowania koła, a poza tym jeśli rower nie jest nowy to może być problem z odkręceniem wkładu suportu. Robocizna za konwersję to najczęściej kwota ok. 300 zł w serwisie rowerowym. Jeśli masz w okolicy takie miejsce to wesprzyj lokalny serwis i zostaw tam te pieniądze, a zaoszczędzisz sobie dużo czasu i niepotrzebnych nerwów.

Opublikowano 29er, E-BIKE, ROWERY ELEKTRYCZNE, SKLEP ONE MORE BIKE, WARSZTAT | Dodaj komentarz

Hak przerzutki – rowerowe najsłabsze ogniwo

Dzisiaj na pierwszy rzut oka nudny wpis, ale może pewnego dnia kiedy pęknie Ci hak przerzutki i będziesz w desperacji poszukiwać zamiennika, ten tekst wyda się fascynujący!

W naszym sklepie internetowym traktujemy temat haków poważnie, bo wiemy jak czasem trudno znaleźć haki do niektórych ram. Inna sprawa to cena oryginalnych haków oferowanych przez dostawców, mój ulubiony przykład w tym temacie to Cannondale, gdzie za ten kawałek aluminium możecie zapłacić np. 190 zł!

Dlatego nawiązaliśmy współpracę z firmą Marwi, holenderską marką produkującą wysokiej jakości części rowerowe i do tego mającej w swoim katalogu całą masę haków przerzutki z bardzo pomocną wyszukiwarką on-line.

W naszym katalogu haków na onemorebike.pl jest dostępna większość modeli, ale jeśli któregoś nie możesz u nas znaleźć (wpisz w okienko wyszukiwania na naszej stronie kod np. „GH-014”) to napisz zapytanie, bo najprawdopodobniej możemy go sprowadzić.

Cena haków Marwi jest bardzo przystępna, większość modeli to wydatek 30-40 złotych. Moim zdaniem dobrze jest mieć taki hak w zapasie. Nic tak nie psuje humoru jak niemożliwość jazdy z powodu uszkodzenia takiej niewielkiej części, nie mówiąc już o tym kiedy zdarzy się to przed weekendem z zaplanowanym rowerowym wypadem. Nieważny jest tak naprawdę styl jazdy, bo pęknięcie haka może przydarzyć się każdemu, ale szczególnie fanom kolarstwa górskiego, gdzie można mieć taką przygodę przy okazji jakiejś wywrotki, albo zahaczając przerzutką o jakąś przeszkodę w terenie.

Haki w naszej ofercie razem z cenami znajdziecie tutaj: http://onemorebike.pl/310-haki-przerzutki

Haki przerzutki, praktycznie do każdego roweru można wyszukać na stronie Marwi: http://www.marwi-eu.com/gh-list.php

marwi

marwi-haki-przerzutki

Haki można wyszukiwać wg marki, a potem po kliknięciu na odnośnik do tabelki z modelami odnaleźć hak, który poszukujemy.

Nie zawsze jednak da się odnaleźć hak w ten sposób. Pomimo dużej ilości dodanych tam producentów, może zdarzyć się, że naszego roweru nie odnajdziemy. Wtedy najlepiej jest mieć w ręce swój hak na wzór, nawet ten połamany i poszukać wg klucza: z jedną śrubą, na dwie. trzy, mocowany od wewnątrz, na zewnątrz itd., a następnie przeglądnąć zdjęcia i jest duża szansa, że gdzieś tam będzie to czego szukasz.

Zdjęcia haków z każdej strony pomagają w identyfikacji:

marwi-gh-150-hak-przerzutki

Można tam nawet znaleźć pliki .pdf do wydruku kształtów haków w skali 1:1, bardziej ułatwić już się chyba nie da.

Opublikowano PORADY, SKLEP ONE MORE BIKE, WARSZTAT | Otagowano | Dodaj komentarz

Elektryczny Kross Level B2 – testy terenowe

Dwa słowa wstępu i zaraz oddam głos Rafałowi, który zabrał naszego Kross’a na 60 kilometrów testów. Rower ten niedawno poddaliśmy konwersji na elektryczny przy pomocy zestawu Rapid S-1000 i byliśmy ciekawi wrażeń z jazdy człowieka, który na brak pary w nogach nie narzeka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wyprawowy fat bike Rafała Gręźlikowskiego zawisł na naszym stojaku serwisowym,a co działo się dalej przeczytajcie sami:

„To był dzień zwariowanego wypadu, potężnych zaskoczeń i doświadczenia, jakiego nie da żadna wysłuchana rekomendacja!  Z całodziennymi opadami deszczu i niesłychanymi prędkościami w tle!
Ale zacznijmy od początku…
Za sprawą rozmaitych rowerowych targów i festiwali – moja wiedza o rowerach elektrycznych nie była ograniczona jedynie do mglistych wyobrażeń, czy też słów powtarzanych za treścią katalogów. Po szaleństwach na elektrycznych rowerach miejskich, składakach a nawet elektrycznym rowerze fat bike – kreśliła się w mojej głowie wyraźna różnica pomiędzy tradycyjnymi rowerami na których zwykle jeżdżę a właśnie tą grupą. Do dzisiaj

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak się miło złożyło, że poznański sklep/serwis „One More Bike” (w osobie najlepszego mechanika rowerowego w tym kraju – Adrian Juszczak), będący partnerem mojej zimowej wyprawy, nie tylko zafundował mi przed tymi wyzwaniami drobiazgowy serwis mojego fata (w czym są po prostu bezkonkurencyjni !) ale na domiar zapewnił mi na ten czas inne „dwa kółka”, z pozoru prezentujące się jak zwyczajny, górski rower…
W sumie był zwyczajny, a jedynie posiadał w miejscu tylnej piasty coś więcej  I tak to właśnie działa!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bierzemy swojego, napędzanego siłą własnych mięśni jednoślada, pukamy do One More Bike i po dwóch godzinach wyjeżdżamy tym samym rowerem, który nagle zamienił się w rower elektryczny o naprawdę niezłych osiągach!!!
W miejscu tylnej osi pojawia się oś z elektrycznym napędem, w ramie typowa sakwa trójkątna w której mieści się bateria urządzenia a na kierownicy wyświetlacz i niepozorna manetka służąca do „dodawania gazu” . Jest pięć poziomów wspomagania, które załącza się automatycznie podczas kręcenia pedałami. A do tego rzeczona manetka, którą niezależnie od ustawionego poziomu – zawsze można użyć niezależnie, kiedy trafiłby się nam jakiś ostry podjazd, lub trzeba było ostrzej ruszyć „spod świateł” Oczywiście można jechać na samej manetce, nie ruszając pedałami ani pół obrotu. Ale rozumiem, że zdecydowana większość z Was nie okazałaby się aż takimi leniuchami !

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy usłyszałem że na pełnej baterii mogę zrobić około 50 km ze wspomaganiem – taki dystans wybrzmiał mi raczej jak pobożne życzenia aniżeli realia z jakimi się zetknę już za chwilę. Siedząc jeszcze w sklepie, trochę się zagadaliśmy (taka polska tradycja – jeden siedzi, drugi robi…) i zrobiło się niebezpiecznie późno na jakikolwiek wypad ! No przynajmniej zważając na fakt, że 2 godziny później będzie już ciemno. Jak na zamkołaza przystało, pomyślałem że wyskoczę sobie w teren, do Wielkopolskiego Parku Narodowego, nad Jezioro Góreckie, żeby odwiedzić położone na wyspie ruiny zameczku Klaudyny Potockiej. Ze sklepu to minimum 25 km absolutnie najkrótszą drogą. Co daje 50 w obie. A ja przecież zawsze gdzieś „pobłądzę” więc brałem pod uwagę nawet 10 km więcej .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomyślałem sobie – nawet jak mi padnie bateria, to jest normalny rower, z przerzutkami. Zredukuję przełożenia i śmiało dojadę. No i wyruszyłem! Przemilczę fakt, że od pierwszych sekund spadały na mnie krople deszczu i z każdym kilometrem było pod tym względem tylko gorzej…  Uczyłem się tego sprzętu i testowałem rozmaite ustawienia. Jechałem głównie ulicami, więc żeby nie stawać się „zawalidrogą” – z każdych świateł ruszałem na manetce z takim kopytem, że żaden samochód nie musiał na mnie czekać!  Na prostym odcinku ulicy Grunwaldzkiej wdepnąłem solidnie na pedały przy najwyższym stopniu wspomagania i pomimo wiatru – nagle sięgnąłem do blisko 60 km/h! Po prostu rakieta!!! Ale większość trasy przejechałem na poziomie wspomagania 2 lub 3 i to wystarczało, żeby jechać wyraźnie ponad 30 km/h bez katowania się a jednocześnie kompletnie nic sobie nie robiąc z silnego wiatru jaki wiał mi oczywiście w twarz (to już chyba taka tradycja). Najbardziej doceniłem moc elektryki w dwóch momentach. Najpierw, kiedy zastałem przed przejazdem kolejowym gigantyczną kolejkę, wyprzedziłem wszystkich i ustawiłem się przy samym szlabanie, przed maską autobusu . Kierowca tego autobusu miał wzrok, jakby próbował mnie nim zdalnie unicestwić, bowiem droga w tej okolicy była bardzo wąska i nie było nawet cienia szans na to, żeby mógł mnie tam wyprzedzić! Aż żałuję, że nie widziałem jego miny, kiedy podniósł się szlaban i ruszyłem na manetce, niemal rolując pod sobą asfalt… !  Dogonił mnie dopiero kilka kilometrów dalej, tam, gdzie były już warunki do wyprzedzania. Druga sytuacja w jakiej opadła mi szczęka z wrażenia – to było przedzieranie się przez niesamowite błoto nad Jeziorem Góreckim. Normalnie już musiałbym zejść z roweru, bo wysiłek walki z taką mazią uznałbym za nieopłacalny a może nawet niewykonalny ! Tutaj wystarczyło wspomaganie na 3 poziomie. A kiedy zrobiło się na domiar pod górkę – chwyciłem za manetkę, dającą 100% mocy!  Driftowaliście już kiedyś rowerem po błotku ? Ja już tak Momentami (głównie na skrętach) rower jechał bardziej bokiem niż przodem, ale jechał!  Ale to była zabawa  Mówię Wam!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do punktu widokowego na wyspę dotarłem wystarczająco wcześnie, żeby przed zmierzchem porobić jeszcze trochę zdjęć i nagrać skromną opowieść, którą pewnie niebawem też opublikuję  Nad Jeziorem zerknąłem na wyświetlacz i miałem więcej niż połowę baterii!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zapadł zmrok. Włączyłem oświetlenie roweru, założyłem czołówkę i ruszyłem w drogę powrotną. Pomimo padającego nieustannie deszczu było mi ciepło, bo kręciłem pedałami na tyle żeby się ani nie zgrzać zbytnio ani też nie wychłodzić. Ani myślałem wracać tą samą, leśną drogą 🙂 Wybrałem niemal przeciwny kierunek, zaliczając na nim mnóstwo wciągającego błotka i tym sposobem zwiedziłem połowę parku nim wróciłem na główną, betonową drogę. Po tych błotnych szaleństwach, gdzie dużo i często używałem manetki – baterię zjadło do ostatnich dwóch kresek !

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Więc część trasy przejechałem na 2 poziomie wspomagania, żeby nie rozładować baterii zbyt szybko. Ale co ciekawe – raz po raz widziałem, że energii mi dosłownie przybywa ! Teraz już wiem, że sprzęt ma również taką umiejętność, żeby zbierać energię w czasie hamowania ! Po przekroczeniu granic Poznania – postanowiłem rozładować baterię do końca. Wrzuciłem najwyższy bieg i naprawdę niewiele pedałowałem, szalejąc nieustannie na manetce. Tym sposobem dotarłem w błyskawicznym tempie pod drzwi sklepu a bateria się nie rozładowała! Na liczniku ponad 60 kilometrów dystansu i jeszcze jedna kreska baterii! Cóż mogę dodać – fajnie było!  Nawet w tym deszczu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeśli chcecie szybko i bez dużego wysiłku docierać do pracy na rowerze, jeśli Wasza „połówka” dotąd nie dawała rady dociągnąć do Waszego tempa i dystansu na rowerze – wszystko może się nagle zmienić!

http://onemorebike.pl/337-zestawy-do-konwersji

Ps. Tam, gdzie było płasko i równo, jeździłem również z zupełnie wyłączoną elektryką, żeby przekonać się czy trudno się pedałuje ? Ale to zupełnie inna bajka niż fabryczne elektryki ! To normalny rower, jedynie trochę dociążony przez baterię . Więc bez prądu jeździ się jak na zwykłym rowerze. Ot – takie czary

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Poczynania Rafała możecie śledzić na jego stronie Bike Dreams na facebook’u

Polubcie jego profil, bo jest tam duża dawka ekstremalnych wyprawowych inspiracji i ciągle ich przybywa!

O dobry zasięg tego zestawu zadbała bateria 17,5Ah od Battery Guru. Można ją zastosować do wszystkich typów zestawów do konwersji Rapid. Jest aktualnie najdroższą propozycją z seryjnie produkowanych baterii od Battery Guru, ale moim zdaniem warto od razu kupić taką właśnie pojemniejszą baterię i nie martwić się o zasięg swojego elektryka podczas wycieczek, czy też o częste ładowanie przy jeździe miejskiej.

Wszystkie zdjęcia w tym wpisie zrobił Rafał Gręźlikowski.

 

Opublikowano 29er, E-BIKE, FAT BIKE, KROSS, RECENZJE | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Sarma Shaman fast fatbike 

Uwielbiam takie projekty. Z premedytacją na życzenie klienta robimy coś dziwnego, co na pierwszy rzut oka nie ma sensu i w wyniku otrzymujemy jedyny w swoim rodzaju rower, czyli w tym przypadku: szybki szosowy fatbike. Dlaczego ktoś chciałby taki rower?

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Dlatego, że ma na coś takiego ochotę, że rower spełni jego wyszukane oczekiwania i nie boi się wprowadzić takiego projektu w życie.

Rower zbudowaliśmy na początku tego lata (wpis na blogu jak zawsze z opóźnieniem,) a rower jest u nas w serwisie ponownie i robimy jeszcze bardziej szaloną modyfikację tego projektu. Na razie nie zdradzam co, jak będzie gotowe to wkleję na bloga na pewno.

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Co z grubsza składa się na ten rower:

  • Rama karbonowa Sarma Shaman
  • Widelec karbonowy Sarma fat bike
  • Koła na obręczach Surly Clown Shoe i piastach Halo
  • Opony Surly Black Floyd
  • Napęd 1×10 z zębatką Banless  narrow-wide
  • Hamulce Avid BB7

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Sarma fast fatbike. Why? Because we can :)

Opublikowano CUSTOM, FAT BIKE, NIETYPOWE ROWERY | Dodaj komentarz

Marin Muirwoods 29er – rower dla każdego?

Chyba mój ulubiony Marin, na pewno taki do 2500 zł. Po pierwsze jest na stalowej ramie z rurek cro-mo, a to w moim świecie jest zawsze na plus. Po drugie, osprzętowo wyposażony jest bardzo poprawnie i pozostawia otwarte drzwi na rozbudowę/ulepszenia w przyszłości, nie ma tu żadnych dziwnych standardów, wszystko będzie zawsze pasować.

To co mnie w nim najbardziej urzekło to uniwersalność ramy, która pozwala na zrobienie z tego roweru cokolwiek właścicielowi przyjdzie do głowy. Na start dostajemy coś w rodzaju szybkiego roweru miejskiego, kategoria ta często jest nazywana w rowerowym światku z angielska „urban”. W przeciwieństwie do większości rowerów z tej kategorii mamy w nim szersze opony, ale wciąż typu slick (o gładkim bieżniku). Dodatkowy bonus jest taki, że jak przyjdzie nam na to ochota to możemy zamontować szersze opony terenowe i przekształcić rower w pełnoprawnego „górala” na kołach 29″.

Rama ma wszystkie potrzebne punkty montażowe do bagażników (przód i tył), pełnych błotników i koszyków na bidon. Na zdjęciu poniżej możesz zobaczyć jak wyposażyliśmy rower dla klienta w błotniki i oświetlenie.

Marin Muirwoods zasługuje też na Twoją uwagę jeśli myślisz o zbudowaniu roweru wyprawowego. Tego typu rowery lubią być stalowe ze względu na wygodę jazdy i wytrzymałość. Dobra rama do tego typu projektów to często wydatek około 2500 zł, jak np. ramy Surly, a tutaj za tą kwotę mamy kompletny rower!

Kliknij i zobacz czy nie mamy aktualnie jakiejś specjalnej oferty na te rowery: Marin Muirwoods 

Opublikowano MARIN BIKES, MTB, ROWEREM DO PRACY, SKLEP ONE MORE BIKE | 6 Komentarzy