Surly Pugsley fatbike vs. żwirownia

Po wstępnej przebieżce w pagórkowatym lesie musiałem zabrać ten rower na poważniejsze testy. Do testów zaprosiłem oswojonych z błotem, gliną i piachem chłopaków z ekipy Tank Trails. Tytułowa żwirownia to miejscówka, na którą natknąłem się już jakiś czas temu, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że spotka mnie tam taka przyjemność jak testowanie fatbike’a. Miejsce jest rozjeżdżone przez motory crosowe i samochody 4×4, więc poruszanie się tam nawet na rowerze mtb jest bardzo trudne. Stąd pomysł na zabranie tam naszego Surly. Wstępne testy w lesie pokazały jak duże są możliwości i potencjał tego roweru, że postanowiliśmy zabrać go w teren dla którego wydawał się stworzony.

DSC_1419-2

Nie będę tu wnikał w działanie biegów i hamulców, bo to nie nudny test z rowerowej gazety, podsumowując tę kwestię powiem tylko iż mamy tu do czynienia z sensownymi komponentami, które dobrze działają, więc nie ma powodu rozpisywać się o tym. To co ważne to to, że ten rower otwarł moje rowerowe oczy na zupełnie nowy świat. Fatbike powoduje niekontrolowany, szeroki uśmiech na twarzy każdego kto po raz pierwszy go dosiada i od razu wywołuje lawinę pomysłów gdzie chcielibyśmy go zabrać i pojeździć. Mój pomysł jest następujący: wsiadam w pociąg do Świnoujścia i stamtąd plażą, na ile się tylko da przejechać aż do granicy z Kaliningradem na Mierzei Wiślanej. W międzyczasie udało mi się odzyskać kontakt z rzeczywistością i dla urealnienia tego planu postanowiłem zrealizować go etapami z prozaicznego i przyziemnego powodu braku czasu na takie dłuższe wypady. Trzymajcie kciuki, a na pewno fotorelacja nie ominie tego bloga.

Surly Pugsley vs. gravel pit
Surly Pugsley vs. gravel pit

DSC_1433-2
DSC_1449

Jak widać już z tych kilku pierwszych zdjęć pierwsze zachłyśnięcie się fatbike’iem pcha człowieka w najdziwniejsze tereny i ma się ochotę tylko sprawdzać jakie są granice możliwości tego sprzętu. Trochę to trwało zanim ochłonęliśmy i zabraliśmy się do normalnych testów jezdnych.

DSC_1427
Zacznijmy od kopnego piachu, takiego jak na zdjęciu powyżej. Jest to jedno naturalnych środowisk fatbike’ów, gdzie niedowiarkom mogą pokazać, że te grube opony to nie jakaś wizualna fanaberia, czy kompensacja fizycznych lub mentalnych niedoborów, ale sprzęt o konkretnym zastosowaniu. Normalnym rowerem MTB lub 29″ w takim piachu można jedynie ujechać kilka metrów jeśli w ogóle uda się ruszyć. Fatbike jedzie. Jedzie powoli oczywiście, ale systematycznie kawałek po kawałku możemy pokonywać taki piaszczysty teren i tylko nie dowierzać, że właśnie przez coś takiego przejechaliśmy.

DSC_1421

Podjazdy to też zupełnie nowe doznanie. Grube opony niezauważalnie prześlizgują się nad wszelkimi przeszkodami typu korzenie, kamienie i innymi, które normalnie powodowałyby rzucaniem roweru na wszystkie strony utratą trakcji. Niskie ciśnienie powoduje, że poetycko pisząc „połykają” one wszelkie nierówności i „obejmują” je ściśle dając niesamowitą przyczepność.

Surly Pugsley vs. gravel pit

Teraz trochę o jeździe z większą prędkością. Wbrew pozorom można się na tym rowerze dobrze rozpędzić. Grube opony z agresywnym bieżnikiem dają niesamowitą trakcję. Nie wspominałem jeszcze, ale w takich oponach utrzymujemy bardzo niskie ciśnienie jeśli porównać ze standardowymi rowerami. Jest to zazwyczaj około 1 bara. Daje to taki efekt, że opona pozostawia bardzo szeroki ślad, który z jednej strony chroni przed zapadaniem się w grząskim terenie, a z drugiej gwarantuje niesamowitą przyczepność. Mieliśmy niezłą zabawę próbując zbadać granice tej przyczepności. Na kolejnym zdjęciu widać jak Michał G. usiłuje złożyć rower do skrętu i z powodu dużej prędkości ma obawę bardziej się pochylić, aby nie stracić przyczepności, a rower jedzie jak po szynach, opony nie uślizgują się nawet na centymetr.

Surly Pugsley vs. gravel pit

Do aż takich ekstremów trzeba było wychylać rower żeby zmusić go do utraty przyczepności. Na pewno wymaga to przyzwyczajenia się i pojeżdżenia więcej, aby mieć wyczute jak rower będzie się zachowywał, ponieważ jest to na prawdę inna jazda.

Surly Pugsley vs. gravel pit

Kolejnym etapem były testy lotne. Obniżyliśmy siodło i oddaliśmy sprzęt w ręce Łukasza H. Teoretycznie Pugsley to rower turystyczny, ale jak widać potrafi zachować się w sytuacjach jak poniżej. W tym sezonie Surly wypuścił na rynek model Ice Cream Truck, aby sprostać wymaganiom wszystkich, którzy chcieliby spędzać trochę więcej czasu w powietrzu. Rower ten ma o 1 cal grubsze opony od Pugsley’a i geometrię ramy sprzyjającą jeździe z górki.

Surly Pugsley vs. gravel pit

Testy błotne w następnym odcinku, bo nie chcę za jednym razem rozładowywać tutaj moich wszystkich zachwytów, pomyślicie jeszcze, że to artykuł sponsorowany.

Na testy śniegowe wciąż czekamy. Fatbike’i swoją popularność najpierw zdobyły na Alasce, więc mam wrażenie, że jeszcze nie wiemy wiele o możliwościach tego roweru. Jeśli w Poznaniu nie napada nam śniegu to nic mnie nie zatrzyma i na pewno wybierzemy się z Pugsley’em w góry tej zimy.

Reklamy

Informacje o onemorebikepoznan

Poruszamy się po mieście na rowerach i chcemy zachęcić do tego wszystkich. Pomożemy Ci w wyborze roweru, albo przygotujemy twój do codziennej jazdy.
Ten wpis został opublikowany w kategorii FAT BIKE, MTB, RECENZJE, SURLY i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Surly Pugsley fatbike vs. żwirownia

  1. Pingback: Fatbike vs. Błoto – podsumowanie wstępnych testów Surly Pugsley | OneMoreBike

  2. Pingback: Fatbike vs. Błoto – podsumowanie wstępnych testów Surly Pugsley | OneMoreBike

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s