Byłem jednym z kilkudziesięciu tysięcy…

DSC_0682

…może nawet kilkuset tysięcy ludzi, którzy tego dnia wsiedli na rower w Kopenhadze. To już ponad cztery miesiące od kiedy wróciłem z wypadu do stolicy Danii, ale wciąż nie mogę o tym przestać myśleć, analizować i porównywać z innymi miejscami. Już w poprzednim wpisie miałem podzielić się wrażeniami z jazdy w  godzinach szczytu, ale za dużo innych tematów wepchnęło się w zamian. O co tyle szumu? Dla wprawionego cyklisty, za którego się uważam było to niezłe przeżycie! Postanowiłem rzucić się od razu na głęboką wodę i jako miejsce do zobaczenia jak to jest wybrałem most Dronning Louises i jego okolice. Jest to jeden z punktów o największym natężeniu ruchu rowerowego w Kopenhadze. Znajduje się tam słynny licznik rowerzystów, zliczający ich dziennie dziesiątki tysięcy.

Jedyne z czym mogę to porównać z moich wcześniejszych doświadczeń to było to jak jazda w Masie Krytycznej z tą różnicą, że nie był to zorganizowany przejazd pod eskortą policji, ale każdy jechał sam sobie, jechał szybciej, stosował się do sygnalizacji ruchu i całe to przypadkowe zbiorowisko tworzyło liczebnie masę, o której organizatorzy mas krytycznych mogą pomarzyć.

Szybkość z jaką poruszają się tam rowerzyści to pierwsze co rzuca się w oczy. Tamtejsze drogi rowerowe to nie ścieżki rekreacyjne, są tak zaprojektowane, że da się na nich bezpiecznie poruszać z prędkością około 20 km/h i nie napotykać co chwilę niespodziewanych przeszkód w postaci np. dziwnie umiejscowionych znaków drogowych czy skrętów o 90 stopni o promieniu jednego metra.

Copenhagen - Kopenhaga

Dzwonki rowerowe są w ciągłym użyciu i dryndanie ma najczęściej inne powody niż u nas. Nie wiem jak w Twoim mieście, ale w Poznaniu dzwonek rowerowy to wciąż narzędzie, którego uczymy się używać. Są tacy, którzy dzwonią kiedy tylko nadarza się najmniejsza okazja, nawet jadąc po chodniku gdzie są tylko gościem, a mimo to usiłują przepędzić przechodniów ze swojej drogi. Jest u nas też całe grono bardzo niezadowolonych odbiorców dzwonienia, którzy czują się niezmiernie dotknięci faktem, że ktoś zadzwonił, aby ustąpili trochę miejsca na ścieżce rowerowej, po której postanowili zrobić sobie spacer. W Danii wygląda to tak, że po pierwsze najczęściej dzwonią na siebie rowerzyści, a dzwonienie ma charakter ostrzegawczy. Na drogach rowerowych, czy wytyczonych pasach zasada ruchu jest podobna do tej na autostradzie, „wolny pas ruchu” jest po prawej stronie, a „szybki do wyprzedzania” po lewej. Nie jest to jakiś wymalowany farbą pas, ale umowny podział, który ma zastosowanie nawet na bardzo wąskich ścieżkach. Dzwonimy po to, aby ostrzec rowerzystę przed nami, że będziemy go wyprzedać, więc niech trzyma się prawej strony.

Copenhagen - Kopenhaga

Okazji do dzwonienia na pieszych jest raczej mało, najczęściej na drogi rowerowe zabłądzą turyści, ponieważ miejscowi mają to już we krwi i tak jak my nie chadzamy środkiem ulicy pełnej samochodów ich nie ciągnie do spacerowania po drogach dla rowerów.

Copenhagen - Kopenhaga

Wszystkie drogi rowerowe z centrum miasta są jednokierunkowe, zgodne z ruchem samochodowym, oraz ruch rowerowy dopuszczony jest „pod prąd” na ulicach jednokierunkowych dla samochodów. Dwukierunkowe drogi dla rowerów znajdują się tylko na obrzeżach miasta, gdzie natężenie ruchu rowerowego jest mniejsze i jest to wtedy bezpieczne oraz na pieszo rowerowych mostach.

DSC_0395

DSC_0391

W Poznaniu jest dość dużo takich dwukierunkowych dróg dla rowerów i zastanawiam się z czego to wynika. Oczywiście natężenie ruchu jest w wielu miejscach niewielkie, pomimo ich lokalizacji w pobliżu centrum, ale takie podchodzenie do tematu pokazuje dużą krótkowzroczność. Ruch rowerowy będzie rosnąć, więc jak już coś budujemy to lepiej zrobić to raz a dobrze i wzorować się na rozwiązaniach z miejsc gdzie to dobrze działa.

DSC_0538

Kolejna obserwacja to bardzo szybkie cykle zmieniających się świateł na skrzyżowaniach. Z punktu widzenia rowerzysty czy pieszego jest to coś świetnego, nie mamy do czynienia z tym bezsensownym wyczekiwaniem przez kilka minut na upragnioną zieloną lampkę. Jedynie z punktu widzenia turysty, którym radośnie tam byłem, stanowiło to problem, uniemożliwiało sprawdzenie w telefonie pozycji na Google’owej mapie, ledwo co wyjąłem telefon z kieszeni i włączyłem mapę, musiałem już ruszać dalej!

Na deser jeszcze kilka zdjęć z rowerowego życia miasta:

Bicycle traffic in Copenhagen<
Bicycle traffic in Copenhagen
Bicycle traffic in Copenhagen
Bicycle traffic in Copenhagen
Bicycle traffic in Copenhagen
Bicycle traffic in Copenhagen
Bicycle traffic in Copenhagen
Bicycle traffic in Copenhagen
Bicycle traffic in Copenhagen

Nie myślcie sobie, że to wszystko z Kopenhagi. Będzie więcej!

Reklamy

Informacje o onemorebikepoznan

Poruszamy się po mieście na rowerach i chcemy zachęcić do tego wszystkich. Pomożemy Ci w wyborze roweru, albo przygotujemy twój do codziennej jazdy.
Ten wpis został opublikowany w kategorii INFRASTRUKTURA ROWEROWA, PODRÓŻE, ROWEREM DO PRACY, Uncategorized, VIDEO i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s